Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Books. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Books. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Morze Niegościnne nowa powieść Jakuba Szamałka



Morze Gościnne nazywane było początkowo Morzem Niegościnnym z powodu surowych zim i dzikich plemion zamieszkujących jego brzegi, a zwłaszcza Scytów, którzy składali obcych w ofierze, zjadali ich mięso a z czaszek robili kielichy. Strabon Geografia 7.3.6

To mało optymistyczne motto zaczerpnięte zostało z nowej powieści Jakuba Szamałka „Niegościnne Morze” której premiera miała miejsce w maju br. Książka jest luźną kontynuacją losów Leocharesa bohatera debiutanckiej powieści „Kiedy Atena odwraca wzrok” o której już pisałem tutaj i która została nagrodzona na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału w 2012 roku.
Tym razem autor przenosi nas w daleki zakątek cywilizacji jakim był Bosfor Kimmeryjski. Jest rok 425 p.n.e. w Pantipakajon głównym mieście królestwa Bosporańskiego ginie poseł jednego z sąsiednich miast. Władca Bosporu, archont Satyros próbuje z pomocą Leocharesa rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci posła i zapobiec dalszym politycznym konsekwencją tego zdarzenia. Wkrótce okazuje się, że morderstwo jest częścią misternie planowanej politycznej intrygi która wykracza daleko poza tereny królestwa. Wartka akcja powieści szybko wciąga nie pozwalając oderwać się od książki aż do ostatniej strony.
Zdecydowanie wielką zaletą powieści jest stworzony przez autora klimat nadmorskiego polis na krańcu świata otoczonego przez barbarzyńskie plemiona takie jak Taurowie, Scytowie czy Sindowie. Świat pokazany w książce oparty jest przede wszystkim na skąpych źródłach historycznych i archeologicznych które autorowi są bliskie z racji jego zainteresowań i wykształcenia. Jakub Szamałek jest bowiem absolwentem Uniwersytetu w Oxford, doktorem archeologii śródziemnomorskiej Uniwersytetu w Cambridge oraz stypendystą Fundacji Billa i Melindy Gatesów. W Posłowiu umieszczonemu na końcu książki pisarz wyjaśnia czytelnikowi co w tej historii jest poparte źródłami, a co pozostaje jedynie fikcją literacką.  
Dzięki swojej wiedzy i talentowi Szamałek potrafił również znakomicie oddać codzienne życie starożytnych oraz ich problemy bez zbędnego mitologizowania a wręcz przeciwnie ukazać je pełne złożonych często brutalnych relacji oraz nie wysublimowanego języka.
Gorąco polecam tę lekturę wszystkim a sam już z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów. Jakub Szamałek „Niegościnne Morze” Warszawskie wydawnictwo Literackie MUZA S.A. Warszawa 2013.

Pantipakajon w starożytności

niedziela, 30 grudnia 2012

Tyrant (novel), Scythians and disturbance in Hellas Tyran (powieść), Scytowie i awantury w Helladzie



Ostatnio miałem okazję przeczytać powieść „Tyran”, której autorem jest Christian Cameron. Jest to porywająca historia ateńczyka Kineasza, który po powrocie z wyprawy Aleksandra Wielkiego przeciw Persom, zostaje najemnikiem tyrana miasta Olbii. Książka opowiada również o najeździe namiestnika macedońskiego Tracji, Zopyriona na kolonie północnego wybrzeżu morza Czarnego. Kulminacyjnym momentem książki jest bitwa na brodzie pomiędzy Macedończykami a Scytamii wspomaganymi przez greckich mieszkańców Olbii. Tak streścił historię Zopyriona Marek Junianus Justynus na podstawie "Historiae Philippicae" Gnejusza Pompejusza Trogusa:
Zopyrion, namiestnik Aleksandra Wielkiego w Poncie, zebrał trzydziesto tysięczną armię i wypowiedział wojnę Scytom. Uważał, iż uchodziłby za człowieka gnuśnego, gdyby sam niczego nie dokonał. Spotkała go jednak zagłada wraz z całym wojskiem. Poniósł karę za to, że nierozważnie wypowiedział wojnę niewinnemu narodowi.
Marek Junianus Justynus, Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa, przeł., wstępem i komentarzem opatrzył Ignacy Lewandowski, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1988.
W roku 331 pod dowództwem Zopyriona wyruszyła z Tracji wyprawa wojenna przeciwko Scytom i zbuntowanemu miastu Olbii. Prawdopodobnie jej celem było podporządkowanie sobie całego północnego wybrzeża morza Czarnego wraz z koloniami greckimi i otaczającymi je plemionami scytyjskimi.  Kiedy Zopyrion dotarł do Olbii rozpoczął oblężenie. Zdesperowani mieszkańcy Olbii wyswobodzili wszystkich niewolników, oraz przyznali prawa cudzoziemcom, aby wzmocnić swoje siły. Olbijczycy zawarli również sojusz ze Scytami przeciwko najeźdźcom. Oblężenie przeciągało się. Brak posiłków oraz spadające morale armii zmusiły Macedończyków do odwrotu. Ciągłe ataki Scytów na cofające się wojska spowodowały, że odwrót Macedończyków zakończył się katastrofą. Prawdopodobnie około roku 325 armia została doszczętnie zniszczona, a sam Zopyrion zginął z rąk Scytów.

Zarówno książka, jak i interesująca historia Scytów była dla mnie inspiracją do rozpoczęcia przygody z nową armią starożytną. Poniżej jej pierwsze elementy ciężkiej kawalerii scytyjskiej.



Lately I had an opportunity to read a Christian Cameron’s novel entitled “The Tyrant”. It is an amazing story of an Athenian called Kineas, who becomes a mercenary of Olbia tyrant after his return from Alexander’s the Great campaign against Persians. The book also describes an invasion of Macedonian governor of Thracia, Zopyrion, into the  Northern sea – coast colonies of the Black Sea.  The climax of the book is the battle between Macedonians and Scythians assisted by the Greek Olbia citizens. Hereby I present the Mark Junianus Justynus’s description of Zopyrion’s story based on "Historiae Philippicae" by Gnaeus Pompeius Trogus:
 Zopyrion, who had been left governor of Pontus by Alexander the Great, thinking that, if he did not attempt something, he should be stigmatized as indolent, collected a force of thirty thousand men, and made war upon the Scythians. But being cut off, with his whole army, he paid the penalty for a rash attack upon an innocent people. 

Epitome of the Philippic History of Pompeius Trogus translated, with notes, by the Rev. John Selby Watsonhttp://www.forumromanum.org/literature/justin/english/trans12.html#1

In 331 BC set out from Thracia a military campaign against Scythians and mutinous city of Olbia under  command of Zopyrion. The probable aim of this campaign could have been subordination of all Northern sea-coast of The Black Sea with all Greek colonies as well as surrounding Scythian tribes.  When Zopyrion reached Olbia and started the siege, driven to despair Olbian citizens freed all their slaves and gave rights to all the foreigners in order to strengthen their forces. The Olbians  entered into an alliance with the Scythians against the aggressors. As the siege prolonged, lack of reinforcements and decreasing army’s morale forced Macedonians to retreat. Constant Scythian attacks on withdrawing troops made the Macedonian retreat a total disaster. It was probably in 325 BC the army was completely destroyed, and Zopyrion himself was killed by Scythians. 

The book as well as interesting Scythian history was a great inspiration for me to start an adventure with a new ancient army. You can see its first elements – heavy Scythian cavalry in the picture beneath. 



The military campaign as well as Zopyrion’s defeat had its political consequences. In 325 BC there was a mutiny of Thracian tribes under command of Seuthes III Odrysian king.  The rebellion was suppressed by Antypater.   

Greece was not peaceful as well. In Sparta, Agis III, taking advantage of Alexander’s being engaged in Asia, tried to shake Macedonian hegemony over Greece.  In 331 BC he started anti-Macedonian rebellion taking advantage of Macedonians being engaged in Thracia. He managed to gather probably 2.000 cavalrymen and 20.000 infantry (including troops from allied cities of Elis, Achaea, Arcadia and about 8.000 of Greek mercenaries, who came from Alexander’s the Great army and were dismissed after the battle of Issus). The Athenians, despite of anti-Macedonian mood, did not join the mutiny. Agis III smashed Macedonian forces under command of Coragus, then besieged the city of Megalipolis – that remained Macedonian ally. Antypater gathered all his forces including allies and marched in Peloponnese. In autumn of 331 BC there took place a fierce battle, and Antypater’s 40.000 army defeated Lacedaemonians under command of Agis. King of Sparta was killed with 6.000 of his troops. According to Mark Justynus and his „Epitome of the Philippic History of Pompeius Trogus” the battle was bloody and fierce.

The slaughter, however, was great on both sides; for king Agis, when he saw his men taking to flight, dismissed his guards, and, that he might seem inferior to Alexander in fortune only, not in valour, made such a havoc among the enemy, that he sometimes drove whole troops before him. At last, overpowered by numbers, he fell superior to all in glory.

Epitome of the Philippic History of Pompeius Trogus translated, with notes, by the Rev. John Selby Watsonhttp://www.forumromanum.org/literature/justin/english/trans12.html#1

At the same time Alexander the first King of Epirus, a Macedonian ally having his own ambitious plans, decided to reach the level of his famous namesake and invaded Italy. In 334 BC he conveyed his army to Southern Italy to aid Taranto against Italian tribes. He died in a battle in 330 BC after  some initial success.
It is the way Mark Justynus described Alexander’s the Great reaction to all this confusion in “Epitome of the Philippic History of Pompeius Trogus”

In the midst of these proceedings, letters from Antipater in Macedonia were brought to Alexander, in which the war of Agis king of Sparta in Greece, that of Alexander king of Epirus in Italy, and that of Zopyrion his own lieutenant-general in Scythia, were communicated. At this news he was affected with various emotions but felt more joy at learning the deaths of two rival kings, than sorrow at the loss of Zopyrion and his army.

Epitome of the Philippic History of Pompeius Trogus translated, with notes, by the Rev. John Selby Watsonhttp://www.forumromanum.org/literature/justin/english/trans12.html#1


Wyprawa jak i klęska Zopyriona miała swoje konsekwencje polityczne. Około 325 r, zbuntowały się plemiona trackie pod wodzą  Seutesa III króla Odrysów. Bunt został stłumiony przez Antypatra.  


 W samej Helladzie też nie było spokojnie. W Sparcie, Agis III wykorzystując zaangażowanie Aleksandra w Azji, próbował podważyć macedońską dominację nad Grecją. W roku 331 wykorzystując zaangażowanie Argeadów w Tracji i Scytii rozpoczął antymacedońskie powstanie. W sumie zebrał podobno około 2.000 jazdy i 20.000 tysięcy piechoty w tym z sojuszniczych miast Elidy, Achaii i Arkadii oraz około 8.000 najemników greckich. Najemnicy pochodzili z armii Aleksandra Wielkiego który odprawił ich do Grecji po bitwie pod Issos. Ateńczycy mimo dużych antymacedońskich nastrojów panujących w mieście nie przyłączyli się do buntu. Agis III rozbił siły macedońskie pod dowództwem Coragusa, a następnie obległ Megalopolis, które pozostało przy Macedończykach. Antypater zabrał wszystkie swoje siły w tym sojuszników i szybkimi marszem wkroczył na Peloponez. Jesienią 331 p.n.e. doszło pod Megalopolis do zażartej bitwy, w której Lacedemończycy pod dowództwem Agisa zostali pokonani przez 40 000 armię Antypatra. Król Sparty zginął wraz z sześcioma tysiącami swoich żołnierzy. Powołując się ponownie na dzieło Marka Justynusa  „Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa” bitwa była krwawa i zażarta:
Jednak po jednej i drugiej stronie doszło do okropnej rzezi. Król Agis, widząc swoich w odwrocie, odesłał straż przyboczną. Chciał bowiem wykazać, że Aleksandrowi ustępuje jedynie w szczęściu, lecz nie w męstwie. Sprawił też wrogom tak wielką masakrę, że chwilami całe szeregi przed nim uciekały. Chociaż w końcu uległ liczebnej przewadze wroga, jednak sławą zwyciężył wszystkich.
Marek Junianus Justynus, Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa, przeł., wstępem i komentarzem opatrzył Ignacy Lewandowski, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1988.
W tym samym czasie Aleksander I król Epiru, nie pozbawiony własnych ambicji sprzymierzeniec Macedonii, postanowił dorównać swojemu sławnemu imiennikowi i ruszył na podbój Italii. W r. 334 p.n.e. Aleksander I przeprawił swoja armię do południowej Italii, aby wspomóc Tarent w walce przeciwko italskim plemionom. Po początkowych sukcesach zginął w bitwie w 330 r. p.n.e.
Tak reakcję Aleksandra Wielkiego na to całe zamieszanie w Helladzie opisał  Marek Justynus w dziele  „Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa”:
W czasie tych wydarzeń wręczono mu listy z Macedonii od Antypatra, który donosił w nich, że Agis, król Spartan, wywołał wojnę w Grecji, że Aleksander, król Epiru, prowadzi wojnę w Italii, że jego dowódca Zopyrion walczy w Scytii. Z tego powodu targały nim różne uczucia; jednak wiadomość o śmierci dwóch pierwszych królów, jego rywali, sprawiła mu więcej radości, niż doznał bólu na skutek informacji o stracie wojska z Zopyrionem na czele.
Marek Junianus Justynus, Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa, przeł., wstępem i komentarzem opatrzył Ignacy Lewandowski, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1988.


piątek, 26 października 2012

Riddles of The Lion from Chaeronea - Zagadki Lwa z Cheroneji

The Lion of Cheronea

Ostatnimi ocalałymi pamiątkami po bitwie, która miała miejsce w roku 338 p.n.e. pod Cheroneją są zbiorowe mogiły poległych żołnierzy greckich i macedońskich.  Pierwszy polyandrion w kształcie kopca usytuowany blisko rzeki Kefizos na dawnym miejscu boju zawiera najprawdopodobniej spopielone ciała poległych Macedończyków.  Około 3 km dalej niedaleko miasta znajduje się druga mogiła, którą zdobi ogromny marmurowy lew umieszczony na cokole. Pauzaniasz, który opisał swoją podróż po Helladzie w II wieku n.e. prezentuje go w ten sposób:
Kiedy zbliżysz się już do miasta, ujrzysz zbiorową mogiłę Teban poległych w walce z Filipem. Nie znajdziesz na niej żadnego napisu, znajdziesz zaś posąg lwa – zapewne symbol ich męstwa. Napisu brak - jak mi się zdaje- dlatego, że odwagi ich nie wspierała pochodząca od bóstwa pomyślność.
Pauzaniasz Wędrówki po Helladzie w tłumaczeniu Henryka Podbielskiego Zakład Narodowy Ossolińskich 1989 Wrocław.
Monumentalny posąg zbudowany w III w p.n.e. przetrwał nienaruszony do początku XIX wieku. Najprawdopodobniej w czasie powstania greckiego przeciw Turkom w 1818 roku został rozbity. W roku 1878 grób wokół posągu został odkryty przez archeologów. Znaleziono w nim 254 ciała ułożone równo w 7 rzędach. Większość historyków przyjmuje, że pochowani tam żołnierze pochodzą z elitarnego tebańskiego oddziału nazywanego Świętym Zastępem. Oddział ten został w czasie bitwy prawdopodobnie otoczony przez Macedończyków, w tym jazdę samego Aleksandra i całkowicie wybity, żeby nie powiedzieć wymordowany. Jeżeli są to naprawdę ciała hoplitów właśnie z tego świętego lochosu (gr. hieros lochos), to zastanawia czemu jest ich tylko 254, a nie 300 jak głosi tradycja. Ułożenie ciał w grobie może też symbolizować szyk w jakim walczyli. Są to pytania, które jeszcze czekają na rozwiązanie.

W latach 1902 – 1903 pozostałości z rozbitego pomnika złożono, uzupełniono brakujące elementy i zrekonstruowano w tym samym miejscu, gdzie stoi do dzisiaj.  Prawdopodobnie niewyjaśnioną do końca zagadką pozostanie kto był fundatorem tego pomnika. Do tej pory powszechnie uważano, że fundatorami byli  sami Tebańczycy, którzy chcieli uhonorować swoich odważnych braci. Stąd brak jakiegokolwiek napisu na pomniku, żeby nie drażnić Filipa II, nowego hegemona Hellady.
Obecnie coraz częściej pisze się, że inicjatorem upamiętnienia tak heroicznie poległych żołnierzy mógł być sam Filip II. Taką tezę zawiera również rewelacyjna książka Jacka Rzepki Cheroneja wydana przez Wydawnictwo Attyka w 2011 roku.

Plutarch z Cheroneji tak opisał wrażenia Filipa II, gdy ten na placu boju zobaczył poległych Tebańczyków.    
Mówiono ponadto, że oddział ten nie został nigdy pobity, aż do bitwy pod Cheroneią i gdy po bitwie Filip oglądał pobojowisko zatrzymał się w miejscu, gdzie trzystu spoczywało i  zdziwił się. Wszyscy oni złączeni jeden z drugim mieli przed sobą długie włócznie jego falangi w swojej zbroi. Na wiadomość, że oddział ten tworzyli miłośnicy i ich lubi zapłakał i powiedział: "Niech zginął marnie wszyscy, co myślą, że Ci ludzie czynili lub znosili  coś haniebnego. Plutarch 18.5 Pelopidas
Szczątki oryginalnego pomnika Lwa z Cheroneji


The last remaining remembrances of the battle of Chearonea in 338 B.C. are common graves of Greek and Macedonian soldiers. The first polyandrion in a shape of a hillock is situated close to the Kefizos River on  the ancient battlefield. It probably contains ashes of Macedonian soldiers killed in the battle. About 3 kilometers further, close to the town there is  another common grave with a giant marble lion on a plinth. Pausanias, who described his journey over Hellade in 2nd century B.C., presented it in such a way:
As you approach the city you see a common grave of the Thebans who were killed in the struggle against Philip. It has no inscription, but is surmounted by a lion, probably a reference to the spirit of the men That there is no inscription is, in my opinion, because their courage was not favoured by appropriate good fortune.
Pausanias 9.40.10. Description of Greece with an English Translation by W.H.S. Jones, Litt.D., and H.A. Ormerod, M.A., in 4 Volumes. Cambridge, MA, Harvard University Press; London, William Heinemann Ltd. 1918.  http://www.perseus.tufts.edu
The monumental statue built in 3rd century B.C. remained untouched until the beginning of 19th century A.D. It  was destroyed probably in 1818 during Greek insurrection against the Turks. Archeologists discovered a grave around the monument in 1878. There were 254 bodies arranged  in regular seven rows. Most historians accept that these soldiers come from elite Theban unit called The Sacred Band. The unit was probably destroyed by Macedonians with Alexander’s cavalry during the battle and killed to a man, not to say slaughtered. If the hoplites really come from hieros lochos, it is puzzling why there were only 254 of them, not 300 according the tradition. The way they were placed in the grave may reflect formation they fought in. These are questions yet to be answered.

The remainders of the destroyed monument were reconstructed in 1902 -1903 at the same site where it stands until now. It remains unsolved who was the founder of the monument. Till now it was commonly believed that the founders were Theban citizens who wanted to honour their brave brothers. This could explain lack of any inscription on the monument – not to provoke the new leader of Hellade – Philip II of Macedon.   

Nowadays it is more often mentioned that the initiator of commemoration of such heroically killed soldiers could be Philip II himself. Such a thesis is mentioned in a sensational book of Jacek Rzepka “Cheroneja” published in 2011 by Wydawnictwo Attyka.
Plutarch described experience of Philip II, when he saw on the battlefield of Cheroneia dead Thebans.
 It is said, moreover, that the band was never beaten, until the battle of Chaeroneia; and when, after the battle, Philip was surveying the dead, and stopped at the place where the three hundred were lying, all where they had faced the long spears of his phalanx, with their armour, and mingled one with another, he was amazed, and on learning that this was the band of lovers and beloved, burst into tears and said: ‘Perish miserably they who think that these men did or suffered aught disgraceful.
Plutarch 18.5. Pelopidas with an English Translation by. Bernadotte Perrin. Cambridge, MA. Harvard University Press. London. William Heinemann Ltd. 1917. 5. http://www.perseus.tufts.edu
Głowa Lwa z Cheroneji


Jak widać Filip II potrafił docenić ich heroiczną obronę, stąd nie dziwne byłoby, gdyby uhonorował ich męstwo pomnikiem. Delikatna aluzja Plutarcha na końcu tego tekstu ma najprawdopodobniej podważyć panującą opinię, że relacje jakie miały miejsce w tym elitarnym oddziale między żołnierzami były naganne tzn. homoseksualnej w relacji uczeń – nauczyciel. Na takich zasadach dobierano najprawdopodobniej pary w oddziale, że doświadczony żołnierz (miłośnik, grec. erastai) uczył wojennego rzemiosła młodzieńca (luby, grec. eromenoi) wybranego spośród najzdolniejszych efebów. Wyszkoleni młodzieńcy zasilali następnie kadrę oficerską oddziałów obywatelskich. Tak przynajmniej było w Sparcie, gdzie wyszkoleni Homoioi tworzyli trzon kadry oficerskiej armii lacedemońskiej. Asopichos dawny luby w Świętym Zastępie, ale i kochanek Epaminondasa (tu chyba historycy nie mają wątpliwości) zyskał później sławę wielkiego tebańskiego wojownika.
Żołnierze Świętego Zastępu nie pierwsi i nie ostatni padli ofiarą czarnego PR-u, nieścisłości lub przekłamań, których można znaleźć sporo w antycznej literaturze. Wystarczy przypomnieć historyka Teopompa z Chios i jego opis hetajrów  Filipa II zacytowany między innymi w dziele Polibiusza .  
Niektórzy z nich będąc już mężczyznami golili ciała i wygładzali je , a nawet i brodaci dopuszczali się czynów nierządnych między sobą. Mieli między sobą dwóch lub trzech „towarzyszących”, sami zaś też oddawali się tej służbie dla innych. Stąd sprawiedliwie  ktoś wziął ich nie za hetajrów, ale za hetery i nazwał nie żołnierzami ale dziwkami. Byli bowiem z natury mordercami, a przez wychowanie męskimi prostytutkami.
Polibiusz VIII 9,5-13 Krytyka Topompa z Chios  tłumacz. Jacek Rzepka “Cheroneja” Wydawnictwo Attyka 2011.
Jeśli by przyjąć za prawdziwą, tezę zawartą w książce Jacka Rzepki, że to Filip postawił pomnik pod Cheroneją, to zastanawia brak jakiejkolwiek inskrypcji na pomniku potwierdzającej to. Brakuje też argumentów dlaczego Filipowi nie zależałoby w takim przypadku na umieszczeniu takiej inskrypcji na pomniku. Jedynym sensownym wyjaśnieniem może być fakt, że takich inskrypcji na tego typu mogiłach nie pisało się. Potwierdzeniem tego może być choć, nie musi pomnik z innym lwem umieszczony w okolicy Ampfipolis. Pomnik ten to najprawdopodobniej pomnik nagrobny Laomedona z Mityleny, który w połowie III w p.n.e. mieszkał w Amfipolis. Laomedon był bliskim przyjacielem Aleksandra Wielkiego i dowódcą w jego armii. Pomnik z lwem z Amfipolis jest niezwykle podobny do  pomnika z lwem z Cheronei. Na obu monumentach również nie było żadnej inskrypcji potwierdzającej ku czyjej pamięci został postawiony. Czy jest to ostateczne rozwiązania zagadki pochodzenia pomnika, trudno jednoznacznie powiedzieć.

Lion from Amphipolis

As you can see Philip was able to appreciate their heroic defence, so it should not be surprising that he could decide to commemorate their courage with a monument. A gentle Plutarch’s insinuation at the end of the aforementioned text is probably for shaking the opinion that homosexual relation teacher – student that was taking place in this elite unit were blameworthy. The probable rules according to which pairs were chosen were that an experienced soldier (lover gr. erastai) was teaching war craft to a young man (beloved gr. eromenoi) chosen from most talented ephebs.  The men who finished their training become officers in citizen hoplite detachments. It was so at least in Sparta, where trained Homoioi composed the main part of officer cadre of Lacedaemon army. Asopichos, the former beloved in the Sacred Band, but also a lover of Epaminondas (the historians have no doubt) was very famous Theban warrior.
The Sacred Band soldiers were not the first who were victims of dark PR or inaccuracy, that you can find in ancient literature.  It is enough to mention Theopompus from Chios and his description of Philip II’s companions quoted among others in Polybius’s work.
Some of them, men as they were, were ever clean shaven and smooth-skinned; and even bearded men did not shrink from mutual defilement. They took about with them two or three slaves of their lust, while submitting to the same shameful service themselves. The men whom they called companions deserved a grosser name, and the title of soldier was but a cover to mercenary vice; for, though bloodthirsty by nature, they were lascivious by habit.
Histories. Polybius 8.11. Evelyn S. Shuckburgh. translator. London, New York. Macmillan. 1889. Reprint Bloomington 1962.  http://www.perseus.tufts.edu
If a thesis from Jacek Rzepka’s book that Philip was a founder of the monument is to be accepted, it seems very odd that there is no inscription confirming that fact. There also no reasons why Philip was not eager to place such an inscription on the monument. The only reasonable explanation could be the fact that it was customary not to place any text on grave monuments. The confirmation of such a thesis could be another monument with a lion situated near Amphipolis. This monument is probably a grave monument for Laomedon of Mitylene, who lived in Amphipolis in the middle of 3rd century B.C. Laomedon was a friend of Alexander the Great and an officer in his army. The monument from Amphipolis is extraordinarily similar to  the Lion of Chaeronea. Both monuments have no inscription whose memory they commemorate.  If it is final solution of the mystery of the monument’s origin it is very hard to say.

wtorek, 3 lipca 2012

Nowe książki na półce / New books on the shelf


Za nami prawdziwe igrzyska, więc czas najwyższy wrócić do starych zajęć i obowiązków.Tak się miło złożyło, że ostatnio trafiły do mnie prawie jednocześnie dwie nowe książki związane z historią starożytnej wojskowości, na które czekałem już od pewnego czasu.

Pierwsza książka to wznowienie sprzed ponad 25 lat pracy profesora J. F. Lanzeby „The Spartan Army” wydanej przez Wydawnictwo Pen and Sword Military w 2012 roku. Niestety z przykrością muszę stwierdzić to wydawnictwo absolutnie nie trzyma się terminów wydań, pomimo, że zbiera zamówienia i płatności przed sprzedażą. Książkę zamówioną i zapłaconą w grudniu zamiast otrzymać w styczniu otrzymałem z ponad pół rocznym opóźnieniem. To by było na tyle mojego marudzenia. Książka, mimo, że cenowo jest droższa niż polskie podobne tematycznie wydawnictwa to jakościowo zdecydowanie przewyższa nasze produkcje. Minusem niewątpliwie jest mała ilość ilustracji, słaba jakość zdjęć, ale wynika to prawdopodobnie z tego, że jest to praca naukowa i wydana w czasach, gdy do ilości i jakości schematów i rysunków oraz jakości zdjęć nie przywiązywano zbyt wielkiej uwagi.

Książka mimo upływu tylu lat od jej wydania nadal jest podstawową pracą z zakresu wojskowości starożytnej Sparty, a tezy w niej zawarte, chociaż kontrowersyjne często przytaczane są w pracach młodszych autorów między innymi i poniżej recenzowanej książce Witolda Biernackiego. Temat poruszany w książce wcale nie jest prosty. Na potwierdzenie tego warto tu zacytować naszego rodzimego specjalistę od historii starożytnej Sparty, prof. R. Kuleszę:

„Choć Sparta przeszła do historii jako potęga wojskowa, zaskakująco mało wiemy o jej armii. Sprawa struktury organizacyjnej armii spartańskiej należy do najbardziej skomplikowanych zagadnień” „SPARTA w V – IV wieku p.n.e.” Wydawnictwo MADA Warszawa 2003 r.

Co jest takiego interesującego w pracy prof. Lanzeby, że mimo upływu tylu lat jest w dalszym ciągu dla czytelnika atrakcyjnym i interesującym dziełem. Oczywiście niewątpliwie doskonałe i dogłębne studium historyczne armii spartańskiej, jakim jest jego dzieło oraz  analiza wielu kampanii i bitew (w tym i bitwy pod Leuktrami), ale również duży sceptycyzm w stosunku do źródeł i często własna odmienna ich interpretacja. I tak Lanzeby uważa, że armia spartańska opisywana przez Tukidydesa w związku z bitwą pod Mantineją była zorganizowana tak samo jak w czasach Ksenofonta a jej zdolności mobilizacyjne były dwa razy większe niż się powszechnie przyjmuje, co zresztą stara się sensownie uzasadnić.

Mam nadzieję, że książka ta nie tylko posłuży mi w poszerzeniu własnej wiedzy, ale będzie również przydatna podczas pisania kolejnych tekstów.

Druga książka dużo bardziej wyczekiwana przeze mnie to praca Witolda Biernackiego „Wojna beocka 379 – 371 p.n.e. Koniec hegemoni Sparty.” wydana w serii Bitwy / Taktyka przez Wydawnictwo inforteditions Zabrze – Tarnowskie Góry 2012.

Większość polskich publikacji historycznych z zakresu wojskowości starożytnej Grecji skupia się na czasach wojen perskich oraz wojny peloponeskiej lub na okresie podbojów Aleksandra Wielkiego, I tak w zakresie wojskowości starożytnej Greków w V wieku wydano w ostatnich latach kilkanaście prac, między innymi takie jak:
- W. Biernacki „Ajgospotamoj 405 p.n.e.” Zabrze 2006
- B Szubelak „Hoplita grecki VII – V w p.n.e. Studium bronioznawcze” Zabrze 2007,
- G. Lach „Sztuka wojenna starożytnej Grecji. Od zakończenia wojen perskich do wojny korynckiej” Zabrze 2008,

Do tego dochodzą wydawane ostatnio w języku polskim książeczki wydawnictwa Osprey oraz inne publikacje historyczne. Podobnie ma się rzecz z ilością publikacji związanych z czasami podbojów Aleksandra Wielkiego.

W związku z powyższym w świadomości dużej części osób interesujących się historią wojskowości funkcjonują dwa niezależne pojęcia greckiej „ars belli” ten klasyczny z falangą greckich hoplitów charakterystyczną dla wojen perskich i ten z czasów Aleksandra z głębszą falangą macedońską wyposażoną w sarissy. Tak się jednak składa, że okres IV wieku to najbardziej burzliwy czas w rozwoju greckiej sztuki wojennej czas powstawania pierwszych dzieł naukowych z zakresu wojskowości i strategii. Właśnie ten intensywny rozwój militarny spowodował, że pod koniec IV wieku państwa z obszaru kultury helleńskiej obejmowały większą część basenu morza śródziemnego i sięgały do granic Indii. Mimo, iż rozszerzenie granic kultury helleńskiej było związane głównie z podbojami Aleksandra Wielkiego to należy pamiętać, że jego armia powstawała i ewoluowała w czasach rządów Filipa II, jej rozwój zapoczątkowały zmiany w wojskowości, jakie miały miejsce w pierwszej połowie IV wieku właśnie w okresie wojen beockich, których kulminacją były bitwy pod Leuktrami i Mantineją.

Do sztuki wojennej z pierwszej połowy IV wieku p.n.e. nawiązują dwie świetne publikacje:
- S. Sprawski „Tessalia, Tessalowie i ich sąsiedzi” Kraków 2009, oraz
- J. Rzepka „Cheroneja” Warszawa 2011.

Na tym tle nowa książka W Biernackiego jest pozycją, która po części wypełnia tę lukę wydawniczą. Jednocześnie uwidacznia jak trudnego zadania podjął się historyk skoro większość publikacji stara się omijać zręcznie ten okres wojskowości.

Książka wydana w typowej dla Infronteditions skromnej szacie graficznej i miękkich okładkach, dzięki czemu cena publikacji jest niska. W książce mimo skromnej jakości edytorskiej udało się umieścić kolorowe rysunki pojedynczych żołnierzy charakterystycznych dla danej formacji wykonanych przez V. Vuksić. Na rysunkach sporo hoplitów peltaści, psiloi natomiast zupełny brak jazdy. W książce jest też sporo dwukolorowych schematów i map kampanii.

Książka ma około 180 stron, napisana jest zwięźle, dzięki czemu czyta się szybko a akcja toczy się wartko. Poszczególne rozdziały opisują kolejne kampanie, jakie złożyły się na wojnę beocką toczoną w latach 379 – 371 p.n.e. Prolog wprowadza nas w świat greckiej polityki zaraz po wojnie korynckiej zakończonej pokojem Antalkidasa w 387r p.n.e. a następnie krok po kroku ukazuje kolejne próby podporządkowania sobie greckich polis przez Spartę. Czasami w książce brak jest głębszego politycznego odniesienia do poszczególnych kampanii. Wojna to jedynie kontynuacja polityki tylko innymi metodami. Same kampanie opisane są bardzo czytelnie i obrazowo, co znając słabość źródeł, problemy z chronologią nie było rzeczą łatwą. Pod tym względem jedno z głównych źródeł, czyli dzieła Ksenofonta nigdy nie dorównają „Wojnie peloponeskiej” Tukidydesa.

Kulminacyjnym punktem książki jest kampania spartańska w Beocji z roku 371 p.n.e. zakończona wielkim zwycięstwem Teban pod wodzą Epominondasa w bitwie pod Leuktrami. Bitwa ta jest dosyć dokładnie opisana i zajmuje prawie połowę całej publikacji.

Leuktry w wersji wargamingowej - skala 15mm


Ciekawym nawiązaniem do tematu książki jest dodatek aneks nr 1 „Falanga przeciw falandze”, gdzie autor prezentuje większość jak nie wszystkie znane mu teorie na temat walki w szyku falangi hoplickiej. Nie od dziś wiadomo, że to co wygląda na proste na poziomie ogólności, przy analizie szczegółów już takie proste nie jest i nie dotyczy to starć jedynie greckiej falangi, czy macedońskiej, a większości jednostek na przestrzeni wieków.

Następnym dodatkowym bonusem jest aneks zawierający tłumaczenie na język polski wszystkich starożytnych opisów bitwy, które przetrwały do naszych czasów.   

Bez wątpienia jest to książka godna polecenia wszystkim, którzy interesują się historią starożytną. Jest też pierwszą tak kompletną publikacją w języku polskim dotycząca bitwy pod Leuktrami. Bardzo się cieszę, że autorowi udało się w końcu wydać dzieło i że mimo zapowiedzi zakończenia pracy pisarskiej w tematach starożytnych będzie kontynuował prace nad dalszą częścią wojny beockiej do bitwy pod Mantineją. 

poniedziałek, 17 października 2011

Kiedy Atena odwraca wzrok / Shades of Artemis

Powieść historyczna "Kiedy Atena odwraca wzrok", której autorem jest Jakub Szamałek to nowość na rynku wydawniczym i bardzo udany debiut literacki.

Akcja powieści toczy się w starożytnych Atenach, w okresie wojny peloponeskiej. Jesienią 430 roku Spartanie przerywają oblężenie miasta, w tym czasie główny bohater Leochares stara się wyjaśnić zagadkę, która może mieć wpływ na dalsze losy miasta i wojny.

Powieść świetnie napisana bogatym, barwnym i soczystym językiem (może czasami zbyt soczystym) z szybką akcją, oraz z zaskakującą puentą. W powieści obok fikcyjnych postaci występują również postacie historyczne takie jak Perykles, Aspazja, czy Sokrates, dzięki czemu akcja książki nawiązuje do bieżących wydarzeń historycznych. Autor ciekawie oddał klimat oblężonego miasta (pomimo odejścia wojsk spartańskich, bramy Aten pozostawały nadal zamknietę ze względów bezpieczeństwa), oraz przedstawił sylwetki targanych wyniszczającą wojną mieszkańców.

Wracając jeszcze do barwnego i soczystego języka, pozwolę sobie na koniec zacytować przykład dialogu z powieści, który mi najbardziej utkwił w pamięci, pozostawiając jego ocenę czytelnikowi:


"- Co tam u Ciebie słychać?
- Nic dobrego. Mam wrażenie, że Spartanie dobierają się nam do dupy.
- No jeśli chodzi o dobieranie się do dupy, to przecież mamy doczynienia z ekspertami ......"

Książka zdecydowanie godna polecenia nie tylko miłośniką historii i starożytności.

Jakub Szamałek jest również autorem bloga poświęconego szeroko rozumianej sztuce antyku: www.sztukaantyku.blog.polityka.pl/

"Kiedy Atena odwraca wzrok" Jakub Szamalek, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA, 2011

Next the best historical novel which I would like introduce and recommend is  "Shades of Artemis. A Novel of Ancient Greece and the Spartan Brasidas". Author names Jon Edward Martin.

"Shades of Artemis" recount the life of Brasidas, Sparta's most audacious commander, from his upbringing in the Spartan military school called the Agoge to his induction into the rank of the ancient world's finest warriors.

Overcoming petty jealousies and the politics of his own country, he finnaly rises to the rank of general and embarks on a daring mission to bring Athens to its knees and an end to the Peloponesian War.

"Shades of Artemis. A Novel of'Ancient Greece and the Spartan Brasidas" Jon Edward Martin, PublishAmerica 2004.