piątek, 26 października 2012

Riddles of The Lion from Chaeronea - Zagadki Lwa z Cheroneji

The Lion of Cheronea

Ostatnimi ocalałymi pamiątkami po bitwie, która miała miejsce w roku 338 p.n.e. pod Cheroneją są zbiorowe mogiły poległych żołnierzy greckich i macedońskich.  Pierwszy polyandrion w kształcie kopca usytuowany blisko rzeki Kefizos na dawnym miejscu boju zawiera najprawdopodobniej spopielone ciała poległych Macedończyków.  Około 3 km dalej niedaleko miasta znajduje się druga mogiła, którą zdobi ogromny marmurowy lew umieszczony na cokole. Pauzaniasz, który opisał swoją podróż po Helladzie w II wieku n.e. prezentuje go w ten sposób:
Kiedy zbliżysz się już do miasta, ujrzysz zbiorową mogiłę Teban poległych w walce z Filipem. Nie znajdziesz na niej żadnego napisu, znajdziesz zaś posąg lwa – zapewne symbol ich męstwa. Napisu brak - jak mi się zdaje- dlatego, że odwagi ich nie wspierała pochodząca od bóstwa pomyślność.
Pauzaniasz Wędrówki po Helladzie w tłumaczeniu Henryka Podbielskiego Zakład Narodowy Ossolińskich 1989 Wrocław.
Monumentalny posąg zbudowany w III w p.n.e. przetrwał nienaruszony do początku XIX wieku. Najprawdopodobniej w czasie powstania greckiego przeciw Turkom w 1818 roku został rozbity. W roku 1878 grób wokół posągu został odkryty przez archeologów. Znaleziono w nim 254 ciała ułożone równo w 7 rzędach. Większość historyków przyjmuje, że pochowani tam żołnierze pochodzą z elitarnego tebańskiego oddziału nazywanego Świętym Zastępem. Oddział ten został w czasie bitwy prawdopodobnie otoczony przez Macedończyków, w tym jazdę samego Aleksandra i całkowicie wybity, żeby nie powiedzieć wymordowany. Jeżeli są to naprawdę ciała hoplitów właśnie z tego świętego lochosu (gr. hieros lochos), to zastanawia czemu jest ich tylko 254, a nie 300 jak głosi tradycja. Ułożenie ciał w grobie może też symbolizować szyk w jakim walczyli. Są to pytania, które jeszcze czekają na rozwiązanie.

W latach 1902 – 1903 pozostałości z rozbitego pomnika złożono, uzupełniono brakujące elementy i zrekonstruowano w tym samym miejscu, gdzie stoi do dzisiaj.  Prawdopodobnie niewyjaśnioną do końca zagadką pozostanie kto był fundatorem tego pomnika. Do tej pory powszechnie uważano, że fundatorami byli  sami Tebańczycy, którzy chcieli uhonorować swoich odważnych braci. Stąd brak jakiegokolwiek napisu na pomniku, żeby nie drażnić Filipa II, nowego hegemona Hellady.
Obecnie coraz częściej pisze się, że inicjatorem upamiętnienia tak heroicznie poległych żołnierzy mógł być sam Filip II. Taką tezę zawiera również rewelacyjna książka Jacka Rzepki Cheroneja wydana przez Wydawnictwo Attyka w 2011 roku.

Plutarch z Cheroneji tak opisał wrażenia Filipa II, gdy ten na placu boju zobaczył poległych Tebańczyków.    
Mówiono ponadto, że oddział ten nie został nigdy pobity, aż do bitwy pod Cheroneią i gdy po bitwie Filip oglądał pobojowisko zatrzymał się w miejscu, gdzie trzystu spoczywało i  zdziwił się. Wszyscy oni złączeni jeden z drugim mieli przed sobą długie włócznie jego falangi w swojej zbroi. Na wiadomość, że oddział ten tworzyli miłośnicy i ich lubi zapłakał i powiedział: "Niech zginął marnie wszyscy, co myślą, że Ci ludzie czynili lub znosili  coś haniebnego. Plutarch 18.5 Pelopidas
Szczątki oryginalnego pomnika Lwa z Cheroneji


The last remaining remembrances of the battle of Chearonea in 338 B.C. are common graves of Greek and Macedonian soldiers. The first polyandrion in a shape of a hillock is situated close to the Kefizos River on  the ancient battlefield. It probably contains ashes of Macedonian soldiers killed in the battle. About 3 kilometers further, close to the town there is  another common grave with a giant marble lion on a plinth. Pausanias, who described his journey over Hellade in 2nd century B.C., presented it in such a way:
As you approach the city you see a common grave of the Thebans who were killed in the struggle against Philip. It has no inscription, but is surmounted by a lion, probably a reference to the spirit of the men That there is no inscription is, in my opinion, because their courage was not favoured by appropriate good fortune.
Pausanias 9.40.10. Description of Greece with an English Translation by W.H.S. Jones, Litt.D., and H.A. Ormerod, M.A., in 4 Volumes. Cambridge, MA, Harvard University Press; London, William Heinemann Ltd. 1918.  http://www.perseus.tufts.edu
The monumental statue built in 3rd century B.C. remained untouched until the beginning of 19th century A.D. It  was destroyed probably in 1818 during Greek insurrection against the Turks. Archeologists discovered a grave around the monument in 1878. There were 254 bodies arranged  in regular seven rows. Most historians accept that these soldiers come from elite Theban unit called The Sacred Band. The unit was probably destroyed by Macedonians with Alexander’s cavalry during the battle and killed to a man, not to say slaughtered. If the hoplites really come from hieros lochos, it is puzzling why there were only 254 of them, not 300 according the tradition. The way they were placed in the grave may reflect formation they fought in. These are questions yet to be answered.

The remainders of the destroyed monument were reconstructed in 1902 -1903 at the same site where it stands until now. It remains unsolved who was the founder of the monument. Till now it was commonly believed that the founders were Theban citizens who wanted to honour their brave brothers. This could explain lack of any inscription on the monument – not to provoke the new leader of Hellade – Philip II of Macedon.   

Nowadays it is more often mentioned that the initiator of commemoration of such heroically killed soldiers could be Philip II himself. Such a thesis is mentioned in a sensational book of Jacek Rzepka “Cheroneja” published in 2011 by Wydawnictwo Attyka.
Plutarch described experience of Philip II, when he saw on the battlefield of Cheroneia dead Thebans.
 It is said, moreover, that the band was never beaten, until the battle of Chaeroneia; and when, after the battle, Philip was surveying the dead, and stopped at the place where the three hundred were lying, all where they had faced the long spears of his phalanx, with their armour, and mingled one with another, he was amazed, and on learning that this was the band of lovers and beloved, burst into tears and said: ‘Perish miserably they who think that these men did or suffered aught disgraceful.
Plutarch 18.5. Pelopidas with an English Translation by. Bernadotte Perrin. Cambridge, MA. Harvard University Press. London. William Heinemann Ltd. 1917. 5. http://www.perseus.tufts.edu
Głowa Lwa z Cheroneji


Jak widać Filip II potrafił docenić ich heroiczną obronę, stąd nie dziwne byłoby, gdyby uhonorował ich męstwo pomnikiem. Delikatna aluzja Plutarcha na końcu tego tekstu ma najprawdopodobniej podważyć panującą opinię, że relacje jakie miały miejsce w tym elitarnym oddziale między żołnierzami były naganne tzn. homoseksualnej w relacji uczeń – nauczyciel. Na takich zasadach dobierano najprawdopodobniej pary w oddziale, że doświadczony żołnierz (miłośnik, grec. erastai) uczył wojennego rzemiosła młodzieńca (luby, grec. eromenoi) wybranego spośród najzdolniejszych efebów. Wyszkoleni młodzieńcy zasilali następnie kadrę oficerską oddziałów obywatelskich. Tak przynajmniej było w Sparcie, gdzie wyszkoleni Homoioi tworzyli trzon kadry oficerskiej armii lacedemońskiej. Asopichos dawny luby w Świętym Zastępie, ale i kochanek Epaminondasa (tu chyba historycy nie mają wątpliwości) zyskał później sławę wielkiego tebańskiego wojownika.
Żołnierze Świętego Zastępu nie pierwsi i nie ostatni padli ofiarą czarnego PR-u, nieścisłości lub przekłamań, których można znaleźć sporo w antycznej literaturze. Wystarczy przypomnieć historyka Teopompa z Chios i jego opis hetajrów  Filipa II zacytowany między innymi w dziele Polibiusza .  
Niektórzy z nich będąc już mężczyznami golili ciała i wygładzali je , a nawet i brodaci dopuszczali się czynów nierządnych między sobą. Mieli między sobą dwóch lub trzech „towarzyszących”, sami zaś też oddawali się tej służbie dla innych. Stąd sprawiedliwie  ktoś wziął ich nie za hetajrów, ale za hetery i nazwał nie żołnierzami ale dziwkami. Byli bowiem z natury mordercami, a przez wychowanie męskimi prostytutkami.
Polibiusz VIII 9,5-13 Krytyka Topompa z Chios  tłumacz. Jacek Rzepka “Cheroneja” Wydawnictwo Attyka 2011.
Jeśli by przyjąć za prawdziwą, tezę zawartą w książce Jacka Rzepki, że to Filip postawił pomnik pod Cheroneją, to zastanawia brak jakiejkolwiek inskrypcji na pomniku potwierdzającej to. Brakuje też argumentów dlaczego Filipowi nie zależałoby w takim przypadku na umieszczeniu takiej inskrypcji na pomniku. Jedynym sensownym wyjaśnieniem może być fakt, że takich inskrypcji na tego typu mogiłach nie pisało się. Potwierdzeniem tego może być choć, nie musi pomnik z innym lwem umieszczony w okolicy Ampfipolis. Pomnik ten to najprawdopodobniej pomnik nagrobny Laomedona z Mityleny, który w połowie III w p.n.e. mieszkał w Amfipolis. Laomedon był bliskim przyjacielem Aleksandra Wielkiego i dowódcą w jego armii. Pomnik z lwem z Amfipolis jest niezwykle podobny do  pomnika z lwem z Cheronei. Na obu monumentach również nie było żadnej inskrypcji potwierdzającej ku czyjej pamięci został postawiony. Czy jest to ostateczne rozwiązania zagadki pochodzenia pomnika, trudno jednoznacznie powiedzieć.

Lion from Amphipolis

As you can see Philip was able to appreciate their heroic defence, so it should not be surprising that he could decide to commemorate their courage with a monument. A gentle Plutarch’s insinuation at the end of the aforementioned text is probably for shaking the opinion that homosexual relation teacher – student that was taking place in this elite unit were blameworthy. The probable rules according to which pairs were chosen were that an experienced soldier (lover gr. erastai) was teaching war craft to a young man (beloved gr. eromenoi) chosen from most talented ephebs.  The men who finished their training become officers in citizen hoplite detachments. It was so at least in Sparta, where trained Homoioi composed the main part of officer cadre of Lacedaemon army. Asopichos, the former beloved in the Sacred Band, but also a lover of Epaminondas (the historians have no doubt) was very famous Theban warrior.
The Sacred Band soldiers were not the first who were victims of dark PR or inaccuracy, that you can find in ancient literature.  It is enough to mention Theopompus from Chios and his description of Philip II’s companions quoted among others in Polybius’s work.
Some of them, men as they were, were ever clean shaven and smooth-skinned; and even bearded men did not shrink from mutual defilement. They took about with them two or three slaves of their lust, while submitting to the same shameful service themselves. The men whom they called companions deserved a grosser name, and the title of soldier was but a cover to mercenary vice; for, though bloodthirsty by nature, they were lascivious by habit.
Histories. Polybius 8.11. Evelyn S. Shuckburgh. translator. London, New York. Macmillan. 1889. Reprint Bloomington 1962.  http://www.perseus.tufts.edu
If a thesis from Jacek Rzepka’s book that Philip was a founder of the monument is to be accepted, it seems very odd that there is no inscription confirming that fact. There also no reasons why Philip was not eager to place such an inscription on the monument. The only reasonable explanation could be the fact that it was customary not to place any text on grave monuments. The confirmation of such a thesis could be another monument with a lion situated near Amphipolis. This monument is probably a grave monument for Laomedon of Mitylene, who lived in Amphipolis in the middle of 3rd century B.C. Laomedon was a friend of Alexander the Great and an officer in his army. The monument from Amphipolis is extraordinarily similar to  the Lion of Chaeronea. Both monuments have no inscription whose memory they commemorate.  If it is final solution of the mystery of the monument’s origin it is very hard to say.

7 komentarzy:

Yori pisze...

Ciekawy artykuł i książkę umieszczam na wish liście.

Jednak zastanawiam się skąd domniemanie, że inskrypcji na tego typu pomnikach nie umieszczano - wręcz przeciwnie. Zapewne każdy zetknął się historią 300 Spartan. W miejscu śmierci króla Leonidasa i pozostałych hoplitów także postawiono lwa. A wyryty epigramat zna chyba każdy:

Przechodniu, idź i powiedz Lacedemończykom, żeśmy tu legli posłuszni ich prawom..

Filip chcąc podkreślić swój hellenizm zapewne z zapałem neofity umieściłby inskrypcję, tym bardziej, że był człowiekiem pysznym, a ponadto zabiegał o względy Hellenów.

Prędzej jestem skłonny uwierzyć, że lwa cheronejskiego wzniesiono na wniosek Demostenesa (ale wówczas inskrypcję by naniesiono na złość Filipowi) lub że dokonali tego sami Tebańczycy , że się tak wyrażę: in cognito.

Ale skoro książki nie przeczytałem, to nie poznałem całej argumentacji autora.

Niemniej z pewnością po tę książkę sięgnę, więc dzięki Pablo za recenzję i "zajawkę" :)

Pablo pisze...

Dzięki Yori za bardzo ciekawy komentarz:

Brak inskrypcji na obu lwach jest potwierdzony, lecz nie wyjaśniony. To są tylko hipotezy.

Ja pewnie jak ty wychowałem się na książce prof. Krawczuka "Groby Cheronei", gdzie autor pisał o pomniku z lwem z Cheronei jako votum od Tebańczyków.

Książkę Rzepki polecam. Świetna.

Yori pisze...

Jest tak jak piszesz - wychowałem się na prof. Krawczuku.

I ze smutkiem stwierdzam, że nowe pokolenie historyków do pięt nie sięga takim tuzom jak Krawczuk, Wipszycka-Bravo, Świderkówna czy Samsonowicz.

Z drugiej strony należy się cieszyć, że jeszcze ktoś w naszym kraju zajmuje się na poważnie historią. Obawiam się, że pokolenie naszych dzieci po jednej lekcji historii w tygodniu będzie miało jeszcze mniej do powiedzenia na temat przeszłości :/

Tak czy siak zamierzam książkę przeczytać :D

Pablo pisze...

Zgadzam się w pełni z tym co piszesz. Nic dodać nic ująć.





INQUISITOR pisze...

Tak do ostatnich wersów komentarza, klasą wielkich badaczy przeszłości w Polsce, było to, że posiadali dar i widzieli potrzebę propagowania wiedzy historycznej w literaturze popularno-naukowej.

Powracając jednak do tematu zasadniczego, za krótki jestem do tego by dzielić się swoją opinią co do faktu przypisania komukolwiek pomysłu wzniesienia lwa w Cheronei, nie odważyłbym się jednak na tak jednoznaczną ocenę samego Filipa II, który jawi nam się jako władca pyszny i zabiegający o względy Hellenów. Filip II jako deus artifex sukcesu politycznego i militarnego Aleksandra, był człowiekiem, który był świadomy (tak jak i później Aleksander), dobrze wycelowanych gestów propagandowych. Hipoteza fundacji pomnika przez Filipa, jest o tyle prawdopodobna, na ile ważna była dla władcy macedońskiego stabilizacja polityczna w Grecji (możliwie była to próba kupienia tanim kosztem tego co Aleksander osiągną 3 lata później zrównując Teby z ziemią). Macedończycy byli przez mieszkańców Grecji właściwej postrzegani trochę jako na poły zbarbaryzowani Hellenowie, zatem poprzez uczczenie pamięci zamarłego przeciwnika, Filip mógł wykonać nic niekosztujący gest, który znacznie podnosił walory wizerunkowe Macedończyków i macedońskiego władcy.
Zatem przy przypisywaniu (lub wykluczeniu) fundacji pomnika bitwy pod Cheroneą, sugerowałbym się cynizmem politycznym Filipa II a nie jego pychą.

INQUISITOR pisze...

W uzupełnieniu, kapitalny blog, świetne syntetyczne teksty z fajnym doborem materiału źródłowego.

Serdecznie pozdrawiam

Pablo pisze...

Bardzo dziękuję za taki sympatyczny i merytoryczny komentarz.

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania i wyrażania swoich najróżniejszych opinii.