czwartek, 9 sierpnia 2012

Peltaści i hoplici Ifikratesa w armii Aten - Część I Iphicratenian Peltasts and Hoplites in Athenian Army - Part I




In IV century BC there took place gradual division of military and political function in Athens. It was the reason  to separating of a group of professional commanders – strategoi. The chosen strategists were rarely participating in political life as orators – rethores due to concentrating as given military tasks. The best known Athenian military art specialists in this period were Iphicrates, Chabres, Timotheos and Chares.
Iphicrates performed duties of Athenian strategos over thirteen times in he first half of IV BC. During Corinthian War in about 392 BC he assumed command over peltast brought to Corinth probably by Athenian general Conon.
The first known encounter they took part in was a battle outside the walls of Corinth. The other action of Iphicrates and his peltast was entering and plunder the surrounding area of the city of Fluint. He laid a successful ambush for soldiers sent from the town. Frequent plundering excursions to enemy’s territory ensured constant cash flow essential to maintain mercenaries upkeep as well as high morale of the troops. The additional adventage of such actions was that well trained and aggressive mercenaries inspired their enemy with a feeling of dread.  That us how Xenophon describes it:

Again, Iphicrates and his troops invaded many districts of Arcadia also, where they plundered and made attacks upon the walled towns; for the hoplites of the Arcadians did not come out from their walls at all to meet them; such fear they had conceived of the peltasts. Xenophon, Hellenica 4.5.11-17 http://www.perseus.tufts.edu

W IV wieku p.n.e. w Atenach nastąpił stopniowy rozdział funkcji wojskowych i politycznych. Przyczyniło się to do wyodrębnienia grupy zawodowych dowódców – strategoi. Wybrani stratedzy rzadko czynnie udzielali się życiu politycznym jako mówcy - rethores, koncentrując się na powierzonych zadaniach militarnych. Do najbardziej znanych ateńskich specjalistów od sztuki wojennej w tym okresie należeli Ifikrates, Chabrias, Tymoteusz i Chares.
Ifikrates w pierwszej połowie IV w p.n.e. ponad trzynaście razy pełnił funkcję stratega ateńskiego. Około 392 r. p.n.e. podczas wojny korynckiej objął dowództwo nad peltastami których do Koryntu przyprowadził prawdopodobnie Konon. Pierwszą znaną nam potyczką w jakiej brali udział była bitwa pod murami Koryntu. Innym razem Ifikrates wraz ze swoimi peltastami najechał i splądrował okolice miasta Fliunt. Na żołnierzy, którzy pospieszyli z miasta na pomoc zastawił zasadzkę w której ich pokonał. Częste w tym czasie wypady na ziemie wroga połączone z grabieżą utrzymywały wysokie morale oraz zapewniały stały dopływ gotówki niezbędny na utrzymanie najemników Ifikratesa. A wytrenowani i agresywni najemnicy budzili coraz większy respekt u przeciwnika. Jak pisze Ksenofont:

Choć najemnicy Ifikratesa, do wielu miejsc Arkadii wkraczając, brali łupy i nawet szturmy do miast przypu­szczali, ciężkozbrojni Arkadowie nie wychodzili przeciw nim, lekko-zbrojnym, zza murów — tak dalece obawiali się peltastów. Ksenofont Historia grecka. 4.4.16 Z.N. im. Ossolińskich - Wydawnictwo  Wrocław 2004

Jednak największą chwałę młodemu dowódcy przyniosła potyczka, jaka miała miejsce w roku 390 p.n.e. pod Lechaion, gdzie dowodzeni przez niego peltaści rozbili spartańską morę hoplitów. Ten wyczyn, przyniósł Ifikratesowi wieczną sławę w całej starożytnej Greecji.

Mora poniosła klęskę w ten sposób: Mieszkańcy miasta Amyklai powracają tam zawsze na uroczystość Hyakintiów, aby uczestniczyć w peanie, czy to, gdy znajdują się na wyprawie wojennej, czy też gdy w inny sposób dostają się za granicę. Także i wtedy Agesilaos pozosta­wił w Lechaion Amyklejczyków z całego wojska. Stojący tam załogą dowódca mory wyznaczył do pilnowania twierdzy strażników spośród sprzymierzeńców, sam zaś ze swą morą ciężkozbrojnych i jeźdźców pro­wadził Amyklejczyków dalej tuż obok miasta Koryntu. Kiedy znajdo­wali się oni o jakie dwadzieścia do trzydziestu stadiów od Sikyonu. dowódca ów ze swymi ciężkozbrojnymi w liczbie sześciuset zawrócił na powrót do Lechaion, dowódcy zaś jazdy z morą jeźdźców rozkazał po doprowadzeniu Amyklejczyków aż do tego miejsca, gdzie sami zażą­dają, spieszyć także w ślad za nim. O tym, że w Koryncie znajdowało się wielu peltastów i ciężkozbrojnych, wiedzieli oni doskonale, lecz z po­wodu poprzednich wypadków lekceważąc swych przeciwników, sądzili, że nikt na nich nie napadnie. Znajdujący się jednak w grodzie Koryntian Kallias, syn Hipponika, dowódca ciężkozbrojnych Ateńczyków, i Ifikrates, dowódca peltastów, widząc, że przeciwnicy są nieliczni i po- zbawieni przy tym peltastów i jazdy, uznali, że bez żadnej obawy mogą zaatakować ich siłami peltastów: podczas marszu bowiem  znaną już drogą, rażeni pociskami w nie okryte części ciała,  mogą  łatwo wygi­nąć;  przy  próbie  zaś  ścigania  napastujących łatwo będzie peltastom, jako znacznie zwinniejszym, zbiec przed ciężkozbrojnymi. Zdecydowaw­szy się raz, wyprowadzili wojska — i Kallias ustawił w szyku swoich ciężkozbrojnych niedaleko od miasta, Ifikrates zaś, wziąwszy peltastów, napadł na morę. Lacedemończycy, skoro poczęły się na nich sypać po­ciski i jedni otrzymywali rany, inni padali, kazali ciurom podnosić tych wszystkich i odstawiać do Lechaion (i ci jedynie z całej mory na­prawdę się uratowali). Dowódca mory wobec tego wydał  rozkaz,  aby żołnierze mający za sobą już dziesięcioletnią służbę odpędzili peltastów, ci jednak, jako ciężkozbrojni, choć rozpoczęli pościg, nie mogli choćby jednego  z peltastów na rzut oszczepu dopędzić, bo Ifikrates kazał swoi się cofnąć, zanim ciężkozbrojni z  nimi  się  starli.  Kiedy znów ciężkozbrojni z kolei poczęli się cofać, będąc już w rozproszeniu, gdyż ścigali oni z szybkością, do jakiej każdy był zdolny, to ludzie Ifikratesa, powracając, znów poczęli rzucać pociski — jedni z przodu, inni z boku zabiegając — i razić nie osłonięte członki. Od razu, więc przy pierw­szym pościg Lacedemończyków położono z nich trupem dziewięciu czy dziesięciu, a gdy to się stało, peltaści znów jeszcze zuchwałej na­cierali. Ponieważ położenie stawało się bardzo ciężkie, dowódca mory znów rozkazał żołnierzom służącym w wojsku od piętnastu lat odpędzić napastników, lecz przy następnym cofaniu się padło z nich więcej je­szcze niż przedtem. Kiedy zaś już najdzielniejsi wyginęli, przyszli im na pomoc powracający jeźdźcy — i razem z nimi znów podjęli próbę odpędzania peltastów. Napastnicy, co prawda cofnęli się, lecz jeźdźcy nacierali niezręcznie, nie usiłowali, bowiem w pościgu położyć trupem pewną ilość peltastów, lecz zachowując wraz z atakującymi ciężko­zbrojnymi jeden front, jednocześnie z nimi i ścigali, i zawracali. Czy­niąc więc raz po raz to samo i doświadczając tego samego, co tamci, sami kurczyli się liczebnie i stawali się coraz słabsi, wrogowie zaś na­cierający — coraz zuchwalsi i silniejsi w stosunku do tamtych. Nie wie­dząc, co czynić dalej, skupili się na niewielkiej wyniosłości, oddalonej o dwa stadia od morza, od Lechaion zaś o szesnaście czy siedemnaście stadiów. Zauważywszy to, ludzie z Lechaion siadali do łódek i płynęli do nich, aż znaleźli się w pobliżu tej wyniosłości. Tamci, w zupełnej już będąc rozpaczy, bo umierali w straszliwych cierpieniach i nic na to nie mogli poradzić, widząc ponadto, że i ciężkozbrojni Kalliasa nad­chodzą, rzucili się do ucieczki — i jedni z nich wpadli do morza drudzy zaś, nieliczni tylko, wraz z jeźdźcami schronili się do Lechaion. We wszystkich tych potyczkach i ucieczkach zginęło około dwustu pięć­dziesięciu ludzi. Wypadki opisane tak więc się odbyły. Ksenofont Historia grecka. 4.5.11-17 Z.N. im. Ossolińskich - Wydawnictwo  Wrocław 2004

Early Athenian peltasts - 15mm Xyston Miniatures


The greatest glory for the young commander was a skirmish that took place Lacheum (Lechaion) in 390 BC. Iphicratenian peltast defeated a Spartan mora of hoplites. This victory granted them eternal glory all over ancient Grecce.

Now it was in the following way that the disaster to the regiment happened. The Amyclaeans invariably go back home to the festival of the Hyacinthia for the paean to Apollo, whether they chance to be on a campaign or away from home for any other reason.1 Accordingly Agesilaus had on this occasion left behind at Lechaeum all the Amyclaeans in the army. Now the polemarch in command of the garrison there detailed the garrison troops of the allies to guard the wall, and himself with the regiment of hoplites and the regiment of horsemen conducted the Amyclaeans along past the city of the Corinthians. And when they were distant from Sicyon about twenty or thirty stadia, the polemarch with the hoplites, who were about six hundred in number, set out to return to Lechaeum, and ordered the commander of horse to follow after him with the regiment of horsemen after they had escorted the Amyclaeans as far as they themselves directed. Now they were by no means unaware that there were many peltasts and many hoplites in Corinth; but on account of their previous successes they contemptuously thought that no one would attack them. But those in the city of the Corinthians, both Callias, the son of Hipponicus, commander of the Athenian hoplites, and Iphicrates, leader of the peltasts, when they described the Lacedaemonians and saw that they were not only few in number, but also unaccompanied by either peltasts or cavalry, thought that it was safe to attack them with their force of peltasts. For if they should proceed along the road, they could be attacked with javelins on their unprotected side and destroyed; and if they should undertake to pursue, they with their peltasts, the nimblest of all troops, could easily escape the hoplites. Having come to this conclusion, they led forth their troops. And Callias formed his hoplites in line of battle not far from the city, while Iphicrates with his peltasts attacked the Lacedaemonian regiment. Now when the Lacedaemonians were being attacked with javelins, and several men had been wounded and several others slain, they directed the shield-bearers to take up these wounded men and carry them back to Lechaeum; and these were the only men in the regiment who were really saved. Then the polemarch ordered the first ten year-classes to drive off their assailants. But when they pursued, they caught no one, since they were hoplites pursuing peltasts at the distance of a javelin's cast; for Iphicrates had given orders to the peltasts to retire before the hoplites got near them; and further, when the Lacedaemonians were retiring from the pursuit, being scattered because each man had pursued as swiftly as he could, the troops of Iphicrates turned about, and not only did those in front again hurl javelins upon the Lacedaemonians, but also others on the flank, running along to reach their unprotected side. Indeed, at the very first pursuit the peltasts shot down nine or ten of them. And as soon as this happened, they began to press the attack much more boldly. Then, as the Lacedaemonians continued to suffer losses, the polemarch again ordered the first fifteen year-classes to pursue. But when these fell back, even more of them were shot down than at the first retirement. And now that the best men had already been killed, the horsemen joined them, and with the horsemen they again undertook a pursuit. But when the peltasts turned to flight, at that moment the horsemen managed their attack badly; for they did not chase the enemy until they had killed some of them, but both in the pursuit and in the turning backward kept an even front with the hoplites. And what with striving and suffering in this way again and again, the Lacedaemonians themselves kept continually becoming fewer and fainter of heart, while their enemies were becoming bolder, and those who attacked them continually more numerous. Therefore in desperation they gathered together on a small hill, distant from the sea about two stadia, and from Lechaeum about sixteen or seventeen stadia. And the men in Lechaeum, upon perceiving them, embarked in small boats and coasted along until they came opposite the hill. Then the troops, being now desperate, because they were suffering and being slain, while unable to inflict any harm themselves, and, besides this, seeing the Athenian hoplites also coming against them, took to flight. And some of them plunged into the sea, and some few made their escape with the horsemen to Lechaeum. But in all the battles and in the flight about two hundred and fifty of them were killed. Xenophon, Hellenica 4.5.11-17 http://www.perseus.tufts.edu



Przedstawiony przez Ksenofonta opis walki nie jest czymś nietypowym dla greckiej sztuki wojennej. Taki styl walki charakterystyczny był dla psiloi akontistai, czyli lekkiej piechoty uzbrojonej w oszczepy. Dlaczego więc Xenophon używa określenia peltaści a nie psiloi w stosunku do piechoty Ifikratesa. Prawdopodobnie dlatego, że w swoich dziełach nagminnie stosuje określenie peltaści do określenia każdej piechoty lżej uzbrojonej nie różnicując jej. Takie rozróżnienie pomiędzy psiloi a peltastami robi Tukidydes, ale nie ze względu na ich odmienne uzbrojenie czy posiadanie lekkiej tarczy, a raczej ze względu na pochodzenie tych oddziałów z terenów Tracji. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, aby oddział najemników Ifikratesa walczący jedynie jako skirmish, nawet bardzo liczny, mógł prowadzić tak szeroko zakrojone działania. Większą uniwersalność  w walce w odróżnieniu od psiloi, peltaści mogli zawdzięczać uzbrojeniu nie tylko do walki w skirmish-u ale i wręcz.  Oprócz oszczepów i tarczy zwanej pelte (stąd też ich nazwa peltaści od nazwy lekkiej trackiej tarczy) mogli posiadać włócznie do walki wręcz lub do miotania. W późniejszym okresie uzbrojeni zostali również w miecze.

Po zakończeniu wojny korynckiej Ifikrates został wysłany w 389 r. p.n.e. wraz 1200 peltastami dla ochrony strategicznej dla interesów Aten cieśniny Hellespont. Tam walczył przeciw Spartanom oraz ich sojusznikom z miasta Abydos. W 388 r. p.n.e. udało mu się pokonać ich na równinie wokół Kremesty niedaleko Abydos i odzyskać dla Aten panowanie nad tą strategiczną cieśniną. Niektóre źródła podają, że w tym czasie pomógł w walce o przejecie władzy w królestwie Odrysów, trackiemu królowi Kotysowi I prawdopodobnie synowi Seutesa II i poślubił jego córkę.
W tym czasie Chabrias inny młody strateg ateński wyruszył z 800 najemnymi peltastami walczyć na Eginę a następnie na Cypr przeciw Persom, co może świadczyć o tym, że sztuka walki lżej uzbrojoną piechotą stawała się coraz bardziej popularna w Helladzie.

Przedstawione figurki peltastów mogą odzwierciedlać taką jednostkę z V lub początku IV w p.n.e.  walczącą w skirmish-u i lżej uzbrojoną. Mogą również odzwierciedlać zwykłych oszczepników. Przedstawiona jednostka pochodzi z mojej kolekcji, a została pomalowana przez Warpainter. Więcej ich prac można zobaczyć na stronie http://www.warpainter.net/index.html


The presented fighting description is not anything non-typical for ancient Greek martial art. Such a fighting style was characteristic for psiloi akonestai which was light infantry armed in  javelins. Why is that Xenophon uses the name peltasts instead of psiloi in order to describe Iphicratean infantry? It is probably because he uses the name of peltasts to describe any type of light infantry without any differentiation. It is wht Thucidides who differentiates peltasts from psiloi - but it is not because of different armour, or a light shield, but rather because of the origin of these units. It seemed not very probable for a mercenary skirmish nuit, even a large one, to perform so many different military operations. Peltasts could have owed more versatility than psiloi in combat to armoured not only for skirmish, but also for close combat. They could be equipped with spears for close combat or throwing apart from javelins and shields called peltes (that is why they were called peltasts). Later the troops became equipped with swords.
After the end of Corynthian war Iphicrates was sent with 1200 peltast to protect Hellespont in 389 BC. This straits was strategic for Athenian affairs. There he fought against Spartans and their allies from Abydos. Iphicrates managed to defeat them on the plain Kremaste near Abydos and by this act regained the rule over this strategic point. Some of the sources say that at the same time the commander helped Thracian king Kotys I (probably son of Seuthes II) to take over the rule over Odrysian kingdom and married his daughter.
At rhe same time other youn Athenian strategos Chabris, marched out with 800 mercenary peltast to Egina and Cyprus against Persian. This fact implies that art of fighting by means of light infantry become more popular in Ancient Grecce.
The miniatures of peltast in the pictures could present such an early unit from V or IV century BC fighting in skirmish formation and armed ligthly. These miniatures could olso present just ordinary javelimen. The present unit is from my collection and was painted by Warpainter. More they works you can see here: 

Brak komentarzy: